W nocy z soboty na niedzielę wróciłam z Zakopanego :) Po drodze byłam 3 godziny w Krakowie na "Babelu" i widziałam smoka "Gibalskiego" (jak to mówi moje kuzynostwo :D).
Jadąc tam, wiedziałam, że nie będziemy tylko leżeć i patrzeć na góry, ale nie wiedziałam, że będziemy aż tyle chodzić! :]
Pierwszego dnia przeszliśmy się po okolicy. Byliśmy na Krupówkach. Ile tam ludzi ! :P Wujek mi później powiedział, że nasz dom był oddalony od Krupówek o jakieś 3 km ! Ale za to nasz dom miał świetne wyjście na szlaki :)
Drugiego dnia przeszliśmy dość dużą trasę. Zrobiliśmy kółko. Byliśmy w Dolinie Małej Łąki (dosyć ładnie było :D), stamtąd (i tu już zaczęły się pewne trudności, bo bardzo byłam zmęczona) poszliśmy do miejsca, z którego mieliśmy 2h na Giewont, ale z racji, że byłam zmęczona, a moje kuzynostwo ma po 4 lata (a na Giewont częściowo wchodzi się po łańcuchach), nie weszliśmy tam :/ Zeszliśmy na dół do schroniska i zjedliśmy tam szarlotkę z bitą śmietaną i konfiturą tzw. "Deser spod Giewontu". Mniammmmm.... !!!! :D
Tamtędy wróciliśmy przez Krupówki do domu (jak już wspominałam z Krupówek do domu mieliśmy 3km, a ze schroniska musieliśmy jeszcze kawałek dojść do Krupówek). Jak dobrze było poleżeć w domku ! :D
Następnego dnia kuzynka i kuzyn obudzili mnie o 7.12 :) Oni już są przyzwyczajeni do wczesnego wstawania, bo chodzą do przedszkola, ale ja się rozleniwiłam przez wakacje i normalnie wstawałam o 9 - 10 :P Tego dnia weszliśmy pieszo na Gubałówkę (od połowy było dość stromo). Ale widok z góry był wart wysiłku :D Stamtąd przeszliśmy się wzdłuż straganów z pamiątkami i zjechaliśmy na dół Szymoszkową :)
W środę pokonaliśmy taaaaakką trasę ! Poszliśmy czarnym szlakiem ze Starych Krzeptówek (tam mieszkaliśmy) wzdłuż lasu, później niebieskim i żółtym, a potem tylko niebieskim szlakiem doszliśmy do Przysłopu Miętusiego. Jak tam było pięknie ! O wiele ładniej niż w Dolinie Małej Łąki ! :D I widok na Czerwone Wierchy ! :) Byliśmy 3h od nich :D Na polanę Mietusią wchodziło się przez ściężkę prowadzącą między malinami :D Zeszliśmy w dół do Kościeliskiej (tam był parking) i doszliśmy do schroniska "Hala Ornak" (1100 m. n.p.m.[zapamiętałam :D]) Tam coś przegryźliśmy :P i poszliśmy do Stawu Smreczyńskiego :) Tam też były ładne widoki :) Po drodze zrywaliśmy jagody z krzaczków i zajadaliśmy się nimi :D Pyyyyyyszzzzneeeeeeeee! :D Z powrotem wróciliśmy do Kościeliskiej (na wcześniej już wspomniany parking), skąd mieliśmy wrócić do domu busem, ale w końcu zdecydowaliśmy się wrócić tą samą drogą, którą przyszliśmy. Nie byłam zachwycona tym pomysłem, ale nie okazywałam tego :P No i znowu do Przysłopu Miętusiego i jeszcze inne miejsca do domu :) Po drodze zajadaliśmy się malinami i poziomkami (które sama wypatrzyłam ! :P), ale były tylko trzy :P Wiem, że to brzmi jak krótka droga, bo już zapomniałam jak te wszystkie miejsca po drodze się nazywały, ale uwierzcie, nie było łatwo :) W sumie byliśmy w trasie 10 godzin, z czego jak policzyliśmy, wracaliśmy ok. 3h20min. więc nie wiem co my robiliśmy przez prawie 7h w tamtą stronę :P
W czwartek postanowiliśmy odpocząć po baaardzo długiej środowej wędrówce i poszliśmy na niekryte kąpielisko :) Było super ! Z basenu był widok na Giewont ! :D Tak się opaliłam ! Plecy miałam tak spieczone! (Nie całe czerwone, tylko wręcz brązowe) I mam biały krzyżyk "X" na plecach od stroju :P Ale już schodzi mi skóra, więc nawet nie zdążyłam się pochwalić moją górską opalenizną :(
W piątek znów zabraliśmy się za chodzenie po górach :P Weszliśmy na Nosal (Ale było stromo!), a stamtąd godzinę szliśmy do Jaszczurówki :D Tam złapał nas deszcz, więc wróciliśmy busem do domu :D Przebraliśmy się i wróciliśmy samochodem na Krupówki. :)
W sobotę znów wybraliśmy się na Krupówki i na stragany pod Gubałówką :) (praktycznie zawsze jak tam byliśmy ktoś skakał na Bungy :P A jak się niektórzy darli :D) Kupiliśmy resztę pamiątek, a ja wysłałam pocztówki :) (w piątek też część wysyłałam :P) Zjedliśmy lody kupowane na wagę w kawiarni "Żarneccy". Były świetne ! :D I wróciliśmy do domu przez Kraków :D W domu byłam około 24.00 - 24.30 :P
Książkę o Olsenkach "Pierwszy pocałunek" przeczytałam już na wyjeździe, choć miałam bardzo mało czau na czytanie :D Drugą część z serii książek o bliźniaczkach skończyłam czytać dzisiaj :) Już wypożyczyłam 3 następne części, żebym miała co czytać na wakacjach :P Są to książki, które czytam w 2-3dni (nie bez przerwy :P). Czyta się je łatwo i bardzo wciągają :D
Książkę "Ocal mnie od złego" też skończyłam już czytać. Była naprawdę świetna ! I jak pomyślę, że jest to prawdziwa historia, to aż mi ciarki po plecach przechodzą ! Jak najbardziej Wam ją POLECAM !
Pojutrze (w czwartek) rano ok.5.00 znów wybiorę się na wakacje :D Tym razem jadę z rodzicami i bratem, ale nie w góry, tylko nad morze :D Więc znowu będę musiała zostawić bloga na około tydzień :(
Bardzo dziękuję Wam za to, że wchodzicie na mojego bloga i czytacie to co piszę :D
Wiem, że nie piszę o fotografii i modelinie, ale nie mam na razie czasu na lepienie, ale zdjęcia robię za każdym razem, kiedy wpadnie mi w ręce aparat :D Piszę po prostu o swoim codziennym życiu, ale zapewniam, że na pewno kiedyś przez ten blog przewinie się temat modeliny i fotografii :D
Jeśli podoba Wam się to w jaki sposób prowadzę bloga, zapisujcie się do "Obserwatorów" :D
No i zostawiajcie po sobie ślady w formie komentarzy :)
Pozdrawiam,
Everyone Loves Rainbow
:O No, że WTF?! Ja bym już umarła ! TYLE ŁAŻENIA !!! :O Na pewno schudłaś :D Pożyczysz mi tą książkę nie? Jak masz czas to do cb jutro wpadne :) Dzięki za kartkę :* Cieszę się, że fajnie spędziłaś ten tydzien :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie prawie nic nie schudłam :( Jak to możliwe, to nie wiem, bo nie jadłam wcale dużo a łaziłam za dwóch, albo nawet trzech :P
OdpowiedzUsuńKsiążki są do wypożyczenia w bibliotece xD
Nie wiem, czy jutro na pewno będę w domu :D
Oooo... Kartka już doszła :P Do mnie też, dzisiaj rano :D
Dzięki za miły komentarz :*